ENGLISH

mapa_poz_dus

Jeszcze 4 miesiące temu z dużym prawdopodobieństwem moglibyście spotkać mnie w Starym Browarze w Poznaniu w sklepie Hilfiger Denim, gdzie byłam kierownikiem. To doświadczenie zawsze będzie jednym z najlepszych wspomnień mojego życia (tu pozdrowienia dla wszystkich, z którymi miałam okazję pracować), nie wiem jak to się stało, że z tymczasowej pracy na studiach przerodziło się to w zarządzanie sklepem, ale wydaje mi się zupełnie nieskromnie, że robić to mając 23 lata to niezły wynik a przy okazji duża odpowiedzialność … ale to nie było to. Życie też układa się inaczej niż zaplanowane. Mężczyzna, z którym jesteś od dobrych kilku lat dostaje pracę jako architekt w pracowni RKW w Düsseldorfie – mieście, którego nazwa w sumie pierwszy raz obija ci się o uszy. OK znam Berlin, nawet Kolonię, która jest blisko, ale Düsseldorf? Pakujemy dobytek, zostawiamy za sobą wszystko (poza kotem – on akurat jedzie z nami), 8 godzin i jesteśmy na miejscu!

Okazuje się, że to całkiem niebrzydkie miasto, bardziej nowoczesne niż oddalona o kilkadziesiąt kilometrów Kolonia, powierzchnią i liczbą mieszkańców zbliżone do Poznania. Najbardziej podoba mi się Medien Hafen – kiedyś port rzeczny, teraz miejsce, gdzie swoje siedziby i biura mają największe firmy. Idąc wzdłuż rzeki w stronę Altstadt (starego miasta) mija się Rheinturm (wieżę nadreńską), z której w słoneczny dzień dostrzec można nawet katedrę w Kolonii. Cały teren nad Renem jest pięknie zagospodarowany, mnóstwo tu drzew, dróg rowerowych, knajp i barów. Miasto najlepiej zwiedza się na rowerze albo pieszo, nigdzie nie jest na tyle daleko żeby potrzebny był samochód, a nawet metro! Moje ulubione miejsce, gdzie można usiąść na ławce wśród gęsi i kaczek to Ko-Bogen, budynek zaprojektowany przez Studio Libeskind, stojący na szczycie ulicy Konigsallee, która znana jest z ogromnej ilości luksusowych sklepów oraz z przepięknego kanału, który płynie przez jej środek.

Processed with VSCOcam with f2 preset

 

Nagle po 5 latach pracy 8 godzin dziennie okazuje się, że mam sporo czasu żeby poznać miasto, ludzi, miejsca, żeby zastanowić się co dalej! Czy znów chcę zatrudnić się w korporacji? Co tak naprawdę chciałabym robić? Na początku decyduję się na intensywny kurs niemieckiego i zaprzyjaźniam się z moim rowerem, a w wyniku tego także z miastem! Jednak Niemcy nie są takie złe jak mi się wydawało, język, który początkowo był dla mnie barierą, staje się łącznikiem – a jego nauka okazją do poznania znajomych. W międzyczasie szukam pracy, całkowicie przypadkowo trafiam w internecie na informację na temat linii lotniczych Emirates, wysyłam maila, odpowiadają, mam przyjść na Open Day, akurat jest na miejscu, akurat za kilka dni. Cały proces rekrutacji, który pewnie zainteresuje kilka osób opiszę później, teraz trochę zdjęć z miasta, traktuję je już jako dom, okazało się ono także bazą, z której wyruszam w podróż życia, a zaczyna się ona dla mnie 5.02.2016!

image-2

image-3

image-4

image-5

image-6

image-7

image-8

Advertisements