ENGLISH

  

Jak to się stało??

Przemierzając najciemniejsze zakątki internetu w poszukiwaniu ciekawej pracy pomyślałam sobie, że lotnisko w Düsseldorfie jest całkiem spore, dlaczego nie jakieś linie lotnicze? Początkowo odbyłam rozmowę rekrutacyjną z przedstawicielem Delta Air Lines, praca jednak była związana z check-inem, co wydało mi się mało porywające. Wtedy natrafiłam na Emirates. Początkowo wysłałam formularz ze swoimi danymi i CV, odpisali mi dość szybko, że zapraszają na Open Day i wysłali listę zawierającą miasta i daty.
10.11.15 kompletnie nieświadoma przebiegu takiego dnia wybrałam się do hotelu Maritim przy lotnisku. Powiedziałam mojemu chłopakowi żeby poczekał w samochodzie… a po krótkim czasie zadzwoniłam żeby jednak pojechał do domu- okazało się, że spędziłam tam 8 godzin! Teraz opowiadam wszystkim znajomym jak z przypadku i bez przygotowania dostać się do jednych z największych linii lotniczych świata.

Open Day

Są 2 typy dni otwartych Emirates: takie, na których może zjawić się każdy i przynieść swoje CV i takie dla osób, które otrzymały wcześniej mailowe zaproszenie. Na stronie Emirates, gdzie znajduje się lista dni otwartych, można sprawdzić czy Open Day w danym mieście jest otwarty czy tylko dla zaproszonych. Mój był dniem bez zaproszeń, w hotelu było około 50 osób zainteresowanych pracą (wydawało mi się, że to bardzo dużo, jednak dowiedziałam się, że w Warszawie przychodzi czasami nawet 300 osób!). Należy pojawić się odpowiednio ubranym, dla mężczyzn oznacza to garnitur, dla kobiet koszulę (najlepiej białą), marynarkę (żakiet- nienawidzę tego słowa), spódnicę do kolan, cieliste rajstopy i buty na obcasie. Dlaczego o tym piszę? Po pierwsze w mailu z zaproszeniem było to wyraźnie podkreślone, po drugie rekruter zwracał uwagę na strój i ogólną prezencję.  Pamiętajcie także, że wszystko odbywa się w języku angielskim.

Przykładowa lista: 
Rekruterka na początku pokazała nam prezentację na temat życia w Dubaju, zaznaczyła też, że osoby ubiegające się o pracę muszą mieć skończone 21 lat (lub mieć urodziny w ciągu kilku miesięcy, aby mieć 21 lat w momencie rozpoczęcia pracy). Następnie każdy z nas miał szansę zostawić swoje CV i odpowiedzieć na kilka pytań. Ustawiliśmy się w kolejce, rekruterka oglądała nas uważnie podczas podchodzenia do jej stolika i wtedy, kiedy od niego odchodziliśmy. Po przeglądnięciu CV zapytała mnie co robię w Niemczech i dlaczego zdecydowałam się na przeprowadzkę. Zostaliśmy podzieleni na dwie grupy- pierwsza rozpoczęła swoje zadania, druga, do której należałam, musiała poczekać. Jest to dobra okazja żeby porozmawiać z innymi osobami aplikujących na stanowisko, ja dowiedziałam się wielu przydatnych informacji, bo okazało się, że dla niektórych jest to 2 lub 3 Open Day. Były wśród nas osoby z rożnych części świata- Korei, Holandii, Niemiec, Polski. O czym warto pamiętać? Oceniani jesteście rownież na korytarzu, podczas rozmów z innymi kandydatami, rekruter zwraca uwagę czy jesteście kontaktowi, jak się prezentujecie w codziennych sytuacjach, czy może stoicie sami z nikim nie rozmawiając. Niektóre osoby wyglądały jakby były szyte na miarę oczekiwań Emirates: ubrane jak stewardessy, z koczkami na głowie i czerwoną szminką na ustach- przy nich czułam się jakbym była zupełnie nieprzygotowana!

Zadania

Po około godzinie czekania była nasza kolej. Zostaliśmy podzieleni na grupy po 3 osoby i rozdane zostały nam karty, na których znajdowały się nazwy różnych zawodów. Pierwsze zadanie polegało na przedyskutowaniu w swojej grupie, jakie 3 cechy wiążą się z tym zawodem, następnie przedstawiciel grupy musiał wyjawić te 3 cechy reszcie. Moim zdaniem podczas całego procesu rekrutacji nie chodzi o dobre lub złe odpowiedzi, tylko o sposób przedstawiania swojego zdania grupie, sposób prowadzenia rozmowy, wyciągania wniosków, omawiania problemów i umiejetność przekonywania do swojego zdania. Nie warto rownież udawać kogoś kim się nie jest, rekruter błyskawicznie wyłapywał osoby, które były nienaturalne. Po krótkiej rozmowie w grupie, podzieliliśmy sie z resztą naszym pomysłem. Następnie losowaliśmy kolejne karty, na których znajdowały się nazwy przedmiotów. Przedmioty te mieliśmy powiązać z zawodami, które otrzymaliśmy wcześniej i opisać ten związek reszcie grupy. Rekruterka zwróciła uwagę, że niektórzy mogą mieć szczęście trafiając na łatwe pary, inni muszę się bardziej wysylić. Czasami związki były bardzo proste- naszym zawodem był farmer, a przedmiotem pomidor. Zaczęłam od ‘we’re the lucky ones!’ i mówiłyśmy o oczywistej sprawie uprawy pomidorów, ale także o modnym teraz bio i eko, wspomniałyśmy, że na podkreślaniu tych cech mogłaby oprzeć się reklama, opowiadałyśmy krótko o tym, że ludzie szukają teraz zdrowych, pełnowartościowych produktów. Jednak moim zdaniem to mój początek wywodu był tym, co zwróciło uwagę, a rolnik i jego pomidory zeszły na drugi plan! Jednak wyobraźcie sobie, że wasz zawód to piekarz, a przedmiotem spadochron. Tutaj trzeba się trochę nagłowić, jednak warto pamiętać o tym, żeby się nie spinać, postarać się zażartować, połączenie tych rzeczy nie musi mieć wielkiego sensu, ważne żebyście w jakiś sposób zapadli w pamięć! Zapomniałam, że na początku dostaliśmy numerki, które przyklejaliśmy sobie na piersi i po tym zadaniu nastąpił moment, w którym wyczytywano tych, którzy zostają, a reszta mogła udać się do domów. To było najbardziej stresujące, mimo, że ukończyłam psychologię, wiem jak wyglądają rekrutacje, wiem na co zwraca się uwagę- i tak zaczęłam się denerwować! Ok,udało się, przeszłam dalej.

Następne zadanie, które wykonywaliśmy grupą około 12 osób uważam za pomysłowe i powiązane z pracą na pokładzie, gdzie rownież zdarzają się sytuacje, w których należy dokonać podobnego wyboru. Dostaliśmy kartę, na której znajdowała sie informacja, że jesteśmy właścicielami hotelu i mamy 2 wolne pokoje, a pod spodem lista 10 osób, z których każda miała uzasadniony powód, żeby to właśnie ona została zameldowana w jednym z nich. Było tam małżeństwo w podróży poślubnej, stały klient biznesowy, matka z dzieckiem przed planowaną operacją w miejscowym szpitalu, znana blogerka podczas fashion weeku, szanowany polityk, oraz inni, dla każdego jednak można było znaleźć dobre uzasadnienie! W międzyczasie naszych dyskusji podchodziliśmy do ściany, gdzie narysowana była linia, do której należy dosięgnąć stojąc boso, na palcach- linia jest na wysokości 210 cm (co praktycznie oznacza przynajmniej około 165 cm wzrostu). Po ożywionych rozmowach, którym bacznie przyglądał się rekruter, wytypowaliśmy 2 osoby. Pamiętam, że jednym z wyborów była para na miesiącu miodowym ze względu na emocjonalny charakter, tego wydarzenia, ale drugiej osoby zupełnie sobie nie przypominam! Ale znów nie o to tu chodzi! Ważny jest udział w dyskusji i uzasadnienie swojego wyboru. Kolejny czas na eliminację kilku osób, przerwę, a potem test z angielskiego. Moim zdaniem test jest prosty, dużo w nim czytania, część zadań bardzo intuicyjna. Jeśli potrafisz po angielsku się dogadać- nie będzie problemów z zaliczeniem. Po teście, w którym uczestniczyli wszyscy, którzy zostali z obu grup, zostało nas chyba dwunastu i oznaczało to zaproszenie na Final Interview! Zostaliśmy podzieleni na terminy w niedzielę i poniedziałek, teraz trzeba było wykazać się indywidualnie. Pamiętajcie, że jeśli dojdziecie do etapu Final i jednak go nie przejdziecie, przez 6 miesięcy nie możecie pojawić się na następnym Open Day! Po całym dniu byłam wykończona, ale też ogromnie zaskoczona, że udało mi się przejść wszystkie etapy 😊

Final Interview

W domu trzeba jeszcze wypełnić przez internet test psychometryczny, który bada, na czym bardziej nam zależy- zawieraniu znajomości, szybkim awansie, pochwałach w pracy itd. Final Interview dotyczy dotychczasowych doświadczeń w pracy, rekruter pyta o różne sytuacje, pozytywne i negatywne i jak sobie z nimi poradziłeś. A co jeśli wcześniej nie pracowałeś? Opowiadasz o sytuacjach z życia, albo o tym jak wyobrażasz sobie swoje zachowanie. Mnie pytano o :

– sytuację, w której zrobiłam dla klienta coś wyjątkowego (co to było, moje motywy, jak to się skończyło)

– trudną sytuację w pracy, konflikt z innym pracownikiem (na czym polegała sytuacja, jak została rozwiązana)

– sytuację zrobienia czegoś wbrew przełożonemu (dlaczego, jaki wynik)

– czy zdarzyło mi się w pracy mieć kontakt z ludźmi z innych kultur

Z każdego z tych pytań rodziły się dodatkowe, cała rozmowa trwała godzinę i chociaż w poprzedniej pracy sama prowadziłam rekrutacje, tu nie umiałam zupełnie ocenić jak mi poszło! Rekruterka na początku zaznaczyła, że musi notować, dlatego nie będzie zawsze na mnie patrzeć (co nie znaczy, że mnie nie słucha), uprzedziła, że będzie też dopytywać o szczegóły. Ciężko opowiada się o czymś komuś kto nie patrzy ci w oczy, dodatkowo miałam wrażenie, że gdy rekruterka dopytywała czy dobrze zrozumiała i podsumowała moje odpowiedzi, za każdym razem rozumiała mnie źle! Ale to chyba taka taktyka, żeby pobudzić do zaangażowania. Najważniejsze- trzeba być szczerym, ze swojego doświadczenia wiem, że na rozmowach, które przeprowadzałam błyskawicznie dało się wyłapać jeśli ktoś wymyślał! Kiedy już zostałam poinformowana, że zadzwonią z odpowiedzią w ciągu 4-6 tygodni (ilu??!!), rekruterka odprowadziła mnie do drzwi zauważając, że mój płaszcz, który brałam z wieszaka jest z firmy, w której poprzednio pracowałam- to pokazuje jak bardzo zwraca się tu uwagę na szczegóły!

Golden call


Po Final Interview trzeba wysłać zdjęcia, gdzie oceniają cię w stroju formalnym i nieformalnym. Po 4 tygodniach czekania straciłam nadzieję, nie dzwonili, a status na stronie internetowej nie zmieniał się… Nagle po 6 tygodniach- JFIP (joining formalities in progress)! To oznacza tylko jedno- telefon! Zadzwonili 1.12, wtedy uświadomiłam sobie, że wyjeżdżam do Dubaju, że moje plany zawodowe właśnie zupełnie się pozmieniały i że spośród 50 osób wybrali 3 i ja jestem jedną z nich!:)

Jeśli macie jakieś dodatkowe pytania- piszcie! Chętnie podzielę się swoim doświadczeniem!

W kolejnym poście opiszę z czym wiąże się przeprowadzka do Dubaju i jak się do niej przygotować. Jeśli myślicie, że Golden Call to koniec waszych stresów to zmartwię was- później następuje seria szczepień i wypełnianie tysiąca dokumentów!

Advertisements