Jak spakować pół życia w 2 walizki?

Dokumenty wysłane, umowa podpisana, szczepienia też za mną, mam już nawet bilet i wizę – czas się pakować! Ale jak to zrobić żeby upchnąć wszystkie ciuchy (nie tylko te letnie moi drodzy, bo latać będę także zimą), dołożyć kosmetyki, a jeszcze najlepiej wcisnąć coś co przypomina o domu i zmieścić to w 50 kg? Nie martwcie się, wyleciałam, było 49,9! 

  
Mój pierwszy lot Emirates

Bez owijania w bawełnę było niesamowicie! Serio! Miałam okazję latać tanimi liniami (wizzair, ryanair), a nawet LOTem do Nowego Jorku, ale przeprawy do Dubaju w Boeingu 777 nie zapomnę do końca życia. Może dlatego, że nie tylko na reklamach z Jenifer Aniston pasażer jest tutaj na pierwszym miejscu. Ja czułam się bardzo wyjątkowo. Od samego check-inu rozponawano mnie jako nową cabin crew, wszyscy się uśmiechali i życzyli powodzenia, a na dodatek pilot podczas pierwszego przywitania również pozdrowił nową, przyszłą załogę na pokładzie, wymienił nawet z imienia 3 osoby – a jedną z nich byłam ja! 

Samolot jest przestronny, wygodny i dobrze przygotowany. Na miejscu czeka kocyk i słuchawki, które pozwalają na wyprawę do świata systemu ICE: najnowszych filmów, które dopiero co weszły do kin, seriali, teledysków, gier, serwisów informacyjnych. Dodatkowo lot można śledzić nie tylko na mapie, ale również na kamerach, które umieszczone są na spodzie i z przodu samolotu. Oglądanie lądowania z punktu widzenia pilota – niesamowite! 

  
Największe wrażenie zrobiło na mnie jednak niebo na suficie i to w jaki sposób potraktowano nas jako grupę ‘nowych’ – zdjęcia robione polaroidem, zaproszenie na tył samolotu żeby zobaczyć od zaplecza jak pracuje załoga. Cały lot trwał tylko 5,5 godziny, a znalazłam się po nim w miejscu, w którym temperatura jest wyższa o 20 stopni, obok ulic rosną palmy, a wieżowce mają prawie kilometr wysokości. 

   
    
 
Dubaj

Lotnisko jest ogromne, to prawda, nie miałam okazji zobaczyć nawet małej jego części, bo musieliśmy przejść wszystkie kontrole i jeszcze trafić do właściwych akomodacji. Na budynek w którym mieszkam nie mogę narzekać – 21st Century Tower znajduje się w samym centrum, a widok z mojego okna na Burj Khalifa zadziwia mnie codziennie, kiedy otwieram oczy. Dodatkowo basen, siłownia i Dubai Mall w zasięgu ręki. Oczywiście są plusy i minusy. Można trafić na akomodację na przedmieściach, gdzie wszędzie jest dalej, ale mieszkania są nowsze i większe. Emirates zapewnia swoim pracownikom akomodację, opłaca rachunki (poza tym za telefon i internet), zapewnia transport do siedziby (obok lotniska), a także sponsoruje wiele innych udogodnień. Między innymi w wyposażonym mieszkaniu czeka karton pełen talerzy, garnków, sprzętów kuchennych, ręczników i innych rzeczy z kategorii wyposażenie domu. Dodatkowo po długim locie nie jesteśmy skazani na głodówkę – pracodawca zostawia nam wodę i produkty spożywcze na start.

   
 
Kiedy już podniosłam szczękę z podłogi, przeszła pierwsza ekscytacja… przyznaję, poczułam się trochę przytłoczona. Jestem w sumie sama, nie mam obok nikogo znajomego, w obcym, ogromnym mieście, o zupełnie innej kulturze i bardzo tęsknię za domem, mężczyzną i kotem 🐱! Początkowo byłam zdezorientowana, niby mam mapę w telefonie, internet mówi mi gdzie mogę iść kupić jedzenie, gdzie zobaczyć cos ciekawego, a gdzie pojeździć na nartach, ale mam robić to sama? Pierwsze dni są ciężkie, dopiero potem poznaje się ludzi – bez obaw! 

Pierwszy tydzień to szaleństwo podpisywania dokumentów, wizyt u lekarzy, wstępów, przywitań, podziałów na grupy. Po ‘induction’ zaczyna się ‘training college’, którego nie mogę się doczekać, mimo tego, że wiem o tym, że nauka zajmie mi cały czas wolny pierwszych dwóch miesięcy w Dubaju. O tym opowiem jednak w następnym poście. Teraz mam jeszcze trochę czasu żeby wybrać się na najwyższy budynek świata i safari na pustyni! 

Advertisements