Część medyczna zakończona! Teraz zdałam sobie sprawę, że mogę być pielęgniarką, kelnerką i strażakiem w jednym! 5 dni intensywnego treningu z zakresu znajomości leków, odbierania porodu, usztywniania złamań, resuscytacji, rozpoznawania dolegliwości za mną. Feedback, który po nim otrzymałam uważam za najbardziej wartościowy w moim dotychczasowym życiu, a wszystkie praktyczne ćwiczenia, które miałam okazję wykonywać utwierdziły mnie w przekonaniu, że jeśli rzeczywiście przyjdzie mi się zmierzyć z ciężką sytuacją na pokładzie- dam radę. Większość osób nie ma świadomości tego, z jaką ilością incydentów, głównie natury medycznej, musi radzić sobie na co dzień załoga. Zawał serca, atak paniki i duszności, poród, albo krzsztuszące się dziecko- ilu z nas przystąpiłoby do jakiejkolwiek akcji ratowniczej w takim przypadku? Po szkoleniu, które odbyłam czuję, że mogłabym pomóc.

  
  
 Z dnia na dzień zdaję sobie sprawę, że praca na którą się zdecydowałam daje mi ogromną szansę. I nie mam tylko na myśli zwiedzania świata, ale także sam dwumiesięczny trening, który jest trochę szkołą życia w pigułce. Dla mnie największą wartość niesie ze sobą obcowanie z osobami z mojej grupy i uczenie się od nich zasad panujących w ich krajach, poznawanie ich doświadczeń, tak różnych ze względu na pochodzenie i wyciąganie z tego wniosków. Nie wiem czy wam mówiłam, ale moja grupa, która składa się z 15 osób to ludzie, którzy pochodzą z państw takich jak: Afryka Południowa, Korea, Litwa, Bośnia, Tajlandia, Rosja, Ukraina, Niemcy, Australia, Portugalia, Brazylia. Spędzamy ze sobą mnóstwo czasu, uczymy się nawzajem podstawowych zdań w różnych językach, znamy swoje motywacje do podjęcia tej pracy, a teraz motywujemy siebie nawzajem i pomagamy sobie w nauce i pokonaniu tęsknoty za domem. Jeszcze podczas lotu do Dubaju myślałam, że więcej czasu nędę spędzać z innymi Polakami, ale akurat w mojej grupie jestem sama, może to nawet dobrze? Po polsku mogę rozmawiać tylko przez skype, mój angielski rozwija się każdego dnia i nie zamknęłam się tylko w jednej grupie, a przy okazji znalazłam ludzi, których mogę nazywać swoimi przyjaciółmi.

Dodatkowo wydarzyło się to na co czekałam- dostałam uniform!  Zmierzyli mnie, zważylii, żeby dopasować do mnie kszule, marynarki, spódnice, buty, torebki, a nawet piżamy z napisem CREW na plecach i to co przyprawia mnie teraz o szybsze bicie serca- sławne czerwone nakrycie głowy!

    
  
Przy okazji nadal poznaję Dubaj, byłam na desert safari, które polecam każdemu! Moi znajomi do teraz śmieją się z mojego przeklinania po polsku, kiedy Toyota Land Cruiser pędziła przez pustynię, a ja nie dość, że czułam się jak na rajdzie Dakar, to jeszcze miałam śmierć w oczach! Poza tym odkrywam prawdziwe azjatyckie smaki prowadzona przez niezawodny gust nowych znajomych z Korei i Tajlandii. Moi trenerzy pokazali mi zdjęcia hoteli, w których śpi załoga podczas tak zwanych layover. A miejsca są niesamowite! Malediwy, Seszele, Phuket! Nie mogę się doczekać kiedy zobaczę je na żywo. Zupełnie inaczej można też zaplanować wakacje, kiedy miejsca warte zobaczenia i restauracje poleca ci mieszkaniec danego kraju. 

   
 

Advertisements