Image and Uniform

  
Zgadzam się, trochę mnie tu nie było! Dzięki temu dziś będziecie mieli okazję przeczytać długi post o końcowym etapie treningu i moich wrażeniach po pierwszych lotach 🔜✈️

Zacznę od dwóch ostatnich części treningu. Pierwsza z nich to Image and Uniform, czyli pamiętny dzień, w którym w końcu mogę pojawić się w training college w pełnym uniformie. Początkowo wydawało mi się, że to nic takiego, zwykły dzień, przecież dostawałam już całe zestawy w poprzedniej pracy, dlaczego ten ma robić na mnie szczególne wrażenie?  A jednak zrobił. Te czerwone nakrycie głowy ma w sobie coś, co nie do końca potrafię wytłumaczyć, bo kiedy je zakładam, stoję jakoś bardziej wyprostowana, zwracam uwagę na to jak wyglądam, na zachowanie, postawę, uśmiech. PR ma ogromne znaczenie, a przekonałam się o tym jeszcze wyraźniej na pierwszych lotach widząc reakcje ludzi na stewardessy Emirates. Image and Uniform to tylko jeden dzień, na którym nauczyłam się jak nosić mój strój w odpowiedni sposób, jak dbać o siebie, moją skórę, włosy i paznokcie w warunkach niesprzyjających, czyli na wysokości 40000 stóp, gdzie powietrze nie jest takie jak na ziemi. 

Ludzie mają ogromne oczekiwania wobec Cabin Crew Emirates, oceniają nasz wygląd podczas lotu, ale także po 15 godzinach w powietrzu, nieustannie liczą na to, że kiedy zrobią nam zdjęcie w drodze do hotelu nadal będziemy wyglądać pięknie i świeżo. Wnioski, które wyciągnęłam z listy rzeczy, których nas uczono, dotyczą głównie nawilżenia. Powietrze w samolocie na ogromnych wysokościach poddawane jest presuryzacji, co ma na celu utrzymanie odpowiedniego ciśnienia na pokładzie. Jednak w wyniku wszystkich procesów można wyraźnie odczuć, że takie powietrze jest suche, oczy robią się czerwone, usta nieprzyjemne, a dodatkowo cały czas dokucza pragnienie. Z moich własnych porad mogę polecić wam kilka sposobów na nawilżenie skóry i włosów, które przydaje się nie tylko podczas częstych lotów. Po pierwsze naturalne oleje! Bardzo proste w użyciu, o czym dowiedziałam się jeszcze przed przylotem do Dubaju! Moje drogie Panie, piękne włosy to efekt używania odpowiednich produktów, ale także nakładania na noc na przykład olejku ze słodkich migdałów. Ja używam go także zamiast lakieru do włosów! Przy wiecznym zaplataniu ich we francuzy, albo wymyślne koki, do utrzymania fryzury, bez użycia ciężkich lakierów, wystarczy odrobina wspomnianego olejku. Warto też pamiętać o dobrze nawilżających kremach (bez względu na to czy masz skórę suchą/tłustą, czy mieszaną), krem rano i wieczorem to podstawa. Ważne jest też, żeby później dać skórze odpocząć: ciężki makijaż, fluidy, pudry, pomadki- pamiętam aby zmyć je kiedy to tylko możliwe, nie boję się już pokazywać no make up, wiem jak ważne jest dla mojej cery złapać oddech 💁🏼 Tych porad makijażowych mam jeszcze tysiąc, jednak nie chcę zanudzać tym tematem, bo wydarzyło się o wiele więcej od czasu ostatniego posta niż tylko Image and Uniform.  

    
   
Service Training

Ostatnie dwa tygodnie, które wydawały mi się lekkie i przyjemne okazały się najcięższą częścią treningu. Oczywiście to tylko moje zdanie, część osób miało problemy z przebrnięciem przez ogrom nauki nazw leków i schorzeń w części medycznej, albo procedur dotyczących bezpieczeństwa i sytuacji zagrożenia. 

Odpowiedni serwis jest bardzo ważny, ponieważ to właśnie jego poziom odróżnia nas od innych linii lotniczych. Dodatkowo przecież to właśnie tę część naszej pracy oceniają najczęściej pasażerowie! Przypadki medyczne zdarzają się, ale nie na każdym locie, a z sytuacją porwania samolotu, albo awaryjnego lądowania na wodzie nikt z moich trenerów pracujących już ponad 15 lat nie miał nigdy do czynienia. Wcześniej miałam okazję latać tanimi liniami lotniczymi, a także polskim LOTem, jednak po pierwszym locie do Dubaju z Emirates widziałam, że obsługa jest tu na zupełnie innym poziomie. Na tej części treningu dowiedziałam się nie tylko jak przygotować i podać podstawowe drinki, ale także zdałam sobie sprawę ile osób zatrudnionych jest po to, żeby pasażerowie na pokładzie mogli zjeść smaczny, odpowiadający ich regionalnym gustom posiłek, a także w jakim tempie można przygotować samolot do kolejnego lotu. 

 
Podczas zajęć oglądaliśmy materiały filmowe z kuchni, która przygotowuje wszystkie dania, następnie błyskawicznie je ochładza, żeby zachować ich świeżość, a później kolejna grupa pracowników sortuje wszystko, co pozostało z poprzedniego lotu, bo przecież takie linie lotnicze nie podają swoim gościom plastikowych sztućców. Kiedy już uświadomiłam sobie skalę tego przedsięwzięcia, otrzymałam wiedzę o rodzajach lotów ze względu na część świata (bo w Indiach serwujemy napój cytrynowy przed posiłkiem, a w Japonii dodajemy pałeczki), długość i z czym te rodzaje się łączą. Nauczyłam się asertywności w rozmowach z pasażerami, ale także tysiąca angielskich zwrotów, żeby miło ich witać, oferować usługi i żegnać. Tu kolejna wskazówka- angielski nie jest twoim pierwszym językiem i boisz się, że nie dasz rady- nie martw się, większość zatrudnionych osób musi się nauczyć specyficznego sposobu rozmowy z klientem na miejscu, wszyscy mają do tego cierpliwość, a ilość praktycznych lekcji pozwoli ci z czasem się ze wszystkim oswoić. 

Na treningu mieliśmy symulowane loty do miast, w różnych zakątkach świata, gdzie jedna grupa prowadziła serwis, a druga wcielała się w role pasażerów. Jednak pasażerowie mieli przydzielone role do odegrania, co pozwoliło nam w rzeczywistym czasie nauczyć  się radzić sobie z problemami na pokładzie, osobami z niepełnosprawnością, dziećmi, stałymi klientami. A jak to wszystko przekłada się na rzeczywisotść?

       
 
Supy flight 

Pietwszy lot nazywa się Supy, nie trzeba na nim pracować, a Purser, czyli osoba dowodząca Cabin Crew ma za zadanie pokazać najróżniejsze funkcje i zadania, wcześniej znane tylko w teorii, w prawidzym samolocie. Mój pierwszy Supy to lot do Bangalore w Indiach na Boeingu 777! Jestem zdenerwowana jak nigdy, 2 godziny przed lotem zjawiam się na briefiengu, gdzie sprawdzają mój strój, makijaż, wymagane dokumenty, cała załoga ma okazję się przedstawić, poznać pilotów, dowiedzieć się o spodziewanych turbulencjach, sekwencji serwisu, specjalnych pasażerach. Moje miejsce na start i lądowanie to kokpit samolotu. Startujemy w nocy, patrzę uważnie na wszystkie kontrolki starając się zrozumieć ci się dzieje, to z jakim spokojem pracują pilot i pierwszy oficer robi na mnie takie wrażenie, że nie wiem co powiedzieć (a takie sytuacje rzadko mi się zdarzają)! Mogę słuchać rozmów z kontrolą lotów i obserować niesamowity proces podnoszenia tej ciężkiej maszyny do lotu.  Nie wiem czy wiecie dlaczego samoloty latają, wytłumaczę wam to w prostu sposób: 

 Potem obserwuję szybkość z jaką pracuje załoga, wszyscy dają mi praktyczne rady, są pomocni i wyrozumiali. Boeing 777, którym lecę jest podzielony na 3 klasy, pierwsza i biznes znajdują się z przodu, a ekonomiczna z tylu samolotu. Serwis jest płynny, każdy wie co ma robić. Okazuje się także, że pilot nie jest magikiem, niedostępnym i owianym aurą tajemnicy, a normalnym, bardzo sympatycznym człowiekiem, który rozmawia chętnie z resztą załogi! Dobrze, że mamy do niego respekt, ale równie dobrze, że nie boimy się zwracać do niego po imieniu. Na szkoleniu dowiedziałam się, że wiele incydentów na pokładzie związanych było z brakiem komunikacji pomiędzy załogą, stewardessy bały się zwracać bezpośrednio do pilota, a on nie ma przecież innej opcji żeby wiedzieć co dzieje się za kuloodpornymi drzwiami, które znajdują się za jego plecami.  

   
Kilka dni później pierwszy raz wsiadam na pokład Airbusa a380! Postaram się przybliżyć wam jakie wrażenie robi ta maszyna na kimś, kto widzi ją z bliska po raz pierwszy. Ten samolot to kolos, 4 silniki na ogromnych skrzydłach, 2 pokłady, prysznic i SPA, schody i mini fontanna w środku… Chyba to nie jest normalne wyposażenie samolotu. Wszystko jest nowe i luksusowe, a ja mam nadzieję, że będę miała okazję latać nim często! Tutaj cały dolny pokład to klasa ekonomiczna, góra natomiast to klasy pierwsza i biznes, no i oczywiście słynny prysznic i bar.

Moje cztery piersze loty to tzw. Turnaround, czyli lecę do Kuwejtu i po 1,5 h znów do Dubaju, nie mogę więc opowiedzieć wam nic więcej o miejscach, które odwiedziłam (nie martwcie się jednak, za kilka dni Singapur i Australia). Jednak podczas tych trzech któtkich lotów, które odbyłam, mogłam zobaczyć jak samolot, przez którego przeszło przed chwilą 400 pasażerów, zostaje sprzątnięty i przygotowany do przyjęcia kolejnych w ciągu 30 minut. Robi wrażenie. Odnosząc się do kwestii oczekiwań pasażerów- nie macie pojęcia ilu z nich poprosiło mnie o to, czy mogą sobie zrobić ze mną zdjęcie, dodatkowo miny dzieci, które witam, kiedy wchodzą na pokład mogę uznać za bezcenne 😍. Teraz mam w końcu czas żeby opowiedzieć wam więcej o Dubaju i przygotować posty o miejscach, które zwiedzę, mogę też obiecać regularność!  

   

Advertisements