Nie wiem jak wy, ale ja zanim zaczęłam pracę w Emirates raczej nie latałam takimi liniami. Zdarzyło mi się lecić polskim LOTem do Nowego Jorku i na pokładzie podali mi tosta z kurczakiem i serem. No i wodę i jakiś batonik. I to tyle. W tanich liniach to nawet chipsy kosztują fortunę także raczej trzeba przecierpić te kilka godzin, albo zjeść coś na lotnisku. Jednak w Emirates jest inaczej.

Najkrótszy lot to Doha- jakieś 40 minut, czyli ledwo się wzbijesz, już musisz lądować. Pewnie nie spodziewałbyś się posiłku- a jednak! Loty, które trwają mniej niż godzinę to kanapki, ciasta, przekąski, wszystko zapakowane, żebyś jakby co zabrał to ze sobą. 

Ciekawej zaczyna się na lotach dłuższych niż godzina, ale krótszych niż dwie. Tu do dyspozycji mamy ciepły posiłek. Serio! Tylko jedna opcja do wyboru, ale jednak full wypas. Do tego wybór soków, napojów gazowanych (pepsi, 7up, ginger ale, woda sodowa, tonic). 

Jeśli jednak wybierasz się w dłuższą podróż czeka cię cała gama specjalnie wyselekcjonowanych posiłków. Przed startem, albo chwilę po nim dostajesz menu, a w nim informację ile i jakie dania będą serwowane, jakie przystawki i deser będą podawane dla wszystkich, oraz 2 opcje gorące (śniadanie, lunch, obiad). I co najciekawsze te potrawy nie powtarzają się na każdym locie, a wybór jest ogromny i dopasowany do miejsca, do którego lecisz. 

Ach zapomniałam dodać, że menu możesz sprawdzić też przed lotem. Na stronie internetowej pod twoją rezerwacją znajdziesz informacje o: menu, dostępności wi-fi, telewizji na żywo. Dodatkowo oczywiście w każdym samolocie masz ogromny wybór filmów (nawet niedługo po światowych premierach), a także tych w oryginalnych językach (są tu jakieś polskie filmy, ale też hity bollywoood). No i jeszcze możesz wykonywać połączenia telefoniczne między siedzeniami jeśli na przykład nie udało ci się zarezerwować miejsc blisko twojego towarzysza podróży.

Wróćmy jednak do menu, tu mały przykład mojego, kiedy leciałam jako pasażer do Düsseldorfu:

Co my tu mamy? Lot trwa 6,5h a serwują 2 posiłki. Śniadanie zaraz po starcie to continental breakfast czyli na zimno. Zapomniałam obfotografować, ale były tam owoce, ser, pomidory i rogalik z dżemem. W sam raz żeby coś przekąsić przed snem. Przed lądowaniem z kolei pojawia się lunch. Tu już mamy gotową tacę z przystawką w formie sałatki coleslaw z orzechami oraz deser, czyli mus o smaku czekoladowego ciastka. Do tego do wyboru dwa dania:

1) Grillowany kurczak serwowany z zieloną fasolką, podawany z duszonymi ziemniakami w sosie z ziół

2) Baranina w sosie pieprzowym serwowana z ryżem basmati i sezonowymi warzywami

Warto zaznaczyć, że wszystkie posiłki serwowane na pokładzie są halal, co oznacza, że nigdy nie znajdziemy tu wieprzowiny, zwierzęta zabijane są w odpowiedni dla Muzułmanów sposób, żadna potrawa nie zawiera też alkoholu. Dodatkowo przy zakupie biletu jest możliwość zamówienia posiłku specjalnego. Także jeśli jesteś wegetarianinem, nie jesz glutenu, jesteś na diecie, a nawet po prostu lubisz jeść owoce morza- na pewno znajdziesz coś dla siebie! 

Wybrałam kurczaka, bo wolę ziemniaczki niż ryż, którego ostatnio jem w nadmiarze!


Co my tu mamy? Od góry i od lewej: deser, sałatka, kubek do kawy/herbaty + woda, bułeczka, ciepłe danie, sztućce (normalne, a nie żadne plastiki!) a po środku zamknięty w plastikowym pudełku zestaw małego głodomora: krakersy, masło, czekoladka, dip salsą, kiri- możesz zjeść teraz, albo zostawić na potem).

Zaraz po podaniu jedzenia kolejna osoba z załogi podchodzi do nas z wózkiem z barem, tam można wybrać sobie sok, inny zimny napój, albo alkohol, którego całkiem tu spory wybór! Polecam białe wino z Nowej Zelandii Wild Rock.

Potrawy dopasowane są do europejskiego podniebienia, mamy delikatne sosy, sezonowe warzywa. Jeśli akurat będzie to poranny lot to dostaniemy ciepłe śniadanie czyli na przykład jajecznicę lub omlet. Sprawy mają się inaczej przy kierunkach azjatyckich. Tam będzie jedna pozycja bardziej europejska, a druga to noodle albo ryż plus ryba. Dodatkowo kiedy nie podajemy posiłków zawsze można poprosić o cup noodles. Z kolei loty do Indii to śniadania, których nazw nie potrafię wymówić, dużo tam aromatycznych przypraw takich jak curry. 

A jak wyglądają klasa biznes i pierwsza? Miałam okazję lecieć w biznes. Tam na początku serwują szampana, przy fotelu z kolei czeka menu z listą oferowanych drinków czy wyciskanych soków. Wybór przystawek, dań głównych i deserów, a wszystko wygląda jak serwowane w najlepszej restauracji. Selekcja win z różnych stron świata, ciepłe rogaliki na śniadanie, gorące czosnkowe bułeczki..

No nie pozostaje wam nic więcej jak kupić bilet i samemu się przekonać. Ja na pewno podam wam ten posiłek z uśmiechem na ustach, a i wino dobiorę odpowiednie do potrawy 😉

Advertisements