Od razu uprzedzam panów, którzy zabierają się za czytanie- ewakuacja, będzie super nudno!

Drogie panie! Makijaż- obowiązek, konieczność, przyjemność? Moja praca spowodowała, że w wolne dni nauczyłam się wychodzić do ludzi zupełnie bez makijażu. I przyznam wam szczerze- przestałam się tego wstydzić. Ale dowiedziałam się też z rożnych źródeł jak lepiej dbać o cerę (chociaż specjalistką nigdy nie będę, dlatego też moje porady traktujcie jako złote myśli pewnej stewardessy!). 

Z czym kojarzy się nam Emirates? Z czerwonym nakryciem głowy z białą woalką i z czerwoną szminką oczywiście! Dlaczego ta pomadka jest tak ważna? Bo nawet w najgorszy dzień rozpromieni każdą buzię, nada jej elegancji, spowoduje, że zęby będą wydawać się bielsze a makijaż bardziej skończony. Zgadzacie się? Czasem wystarczy tylko szminka i już jakby większa gotowość na wieczorne wyjście i szanse na zapoznanie kogoś też jakoś rosną. 

Ja zawsze lubiłam eksperymentować z makijażem, zawsze jednak stawiałam na oczy- dlatego przyjechałam zaopatrzona w cienie do powiek, eyelinery i ulubiony tusz do rzęs. Pomadka? To była dla mnie zupełna nowość! Jak ją dobrać żeby trzymała się tyle godzin? Jak pielęgnować usta przesuszone wielogodzinnym przykryciem przez grube warstwy szminki? Tego musiałam się dopiero nauczyć. 

Pielęgnacja

Od czego by tu zacząć? Trochę od końca, czyli od demakijażu. Skórę najpierw trzeba przygotować, oczyścić. Mój ulubiony produkt do demakijażu to żel micelarny Sephory. To moje 3 opakowanie i nie saądzę żebym zdecydowała się na zakup czegoś innego. Próbowałam płyny micelarne- czułam, że moja skóra jest przesuszona, mleczka- zbyt tłusta. Ten żel z kolei jest dla mnie idealny! A cerę mam raczej suchą, delikatną i skłonną do zaczerwienienia, dodatkowo mam bardzo delikatną skórę na powiekach, na którą zwracam szczególną uwagę. 

Po zmyciu makijażu czas na toner- mój z bambusa kupiłam w Hongkongu (zawsze chciałam tak mówić: to kupiłam w Paryżu a tamto w Bangkoku i w końcu przy tej ilości nowych krajów zaliczonych w ciągu jedno miesiąca- mogę 🙈). Ten toner pozwala mi poczuć, że make up jest na pewno zmyty, a skóra gotowa na pielęgnację. Dodatkowo jeśli pojawiają się jakieś wypryski polecam olejek z drzewa herbacianego z The Body Shop. Jest dość ostry, trzeba więc uważać żeby nie przesadzić z ilością, ale nie pozwala on niedoskonałościom na pojawienie się 😉

Wszystkie te produkty są w “normalnych” cenach, żel to około 80 zł, olejek 60zł, a toner szczerze mówiąc nie pamiętam, ale chyba około 30zł.

Najważniejsze dla mnie produkty czyli serum i krem do twarzy. Dlaczego najważniejsze? Po pierwsze tak jak wspominałam moja cera sama z siebie jest sucha, a po drugie nie pomaga jej powietrze w samolocie (poddawane presuryzacji, mniej bogate w tlen). Po długich poszukiwaniach znalazłam Hydrabio Serum z Biodermy (ok 165zł) oraz mój ukochany krem do twarzy Kiehl’s (kupiony na duty free za 100zł). Nawilżanie twarzy to w tej pracy podstawa! Przesuszające warunki na pokładzie samolotu, ciężki makijaż, mało snu i nieregularny tryb życia powodują, że skóra aż prosi o dobry krem.

Niestety zawsze miałam problem z widocznymi porami na nosie- teraz pomagam sobie plastrami kupionymi w Hongkongu i balsamem Porefessional z benefitu! Dodatkowo moja ukochana marka Rituals (najszczerzej polecam ich pianki do kąpieli!!!) dorzuciła mi ostatnio do zakupów krem z filtrem do twarzy- niby w innych moich kremach też są filtry jednak przy tym natężeniu słońca jakie jest w Dubaju może rzeczywiście przydaje się dodatkowa ochrona?

Pielęgnacja dotyczy jednak nie tylko twarzy! Usta- mój odwieczny problem to przesuszone, pękające usta. Najlepszy, niepowtarzalny i jedyny lek na tę przypadłość to Lucas Pawpaw Ointment z Australii (20zł). Niezrównany w nawilżaniu zarówno ust jak i przesuszonych dłoni! 

Do rąk polecam krem o zapachu białej herbaty z Woolworths. Dostałam go w prezencie od przyjaciółki z RPA- przepiękny zapach i nawilżenie szczególnie skórek wokół paznokci (wszyscy pracujący w sklepach, restauracjach czy na pokładzie wiedzą jaka to udręka utrzymać ręce w dobrym stanie, a jednak cały czas są one na widoku).

Stopy- cały czas w niezbyt wygodnych butach, dużo stania, dużo chodzenia w obcasach. Beautybird wyprodukowało jednak krem do zmęczonych stóp, który przyjemnie chłodzi. Koniecznie nakładaj przed spaniem, warto też schować stopy pod kołdrę, bo daje uczucie zimna;)

Podkład

Zmyliśmy makijaż z poprzedniego dnia, nałożyliśmy wszystkie kremy wieczorem, nakładamy teraz kremy rano (załóżmy, że o dziwo lecimy w normalnych godzinach) i czas na podkład. Jest on obowiązkowy dla stewardessy- pozwala przykryć zmęczenie i zapewnia świeży wygląd przez długi czas. Ja jestem wierna polskiej marce Inglot, Perfect Coverup Foundation to mój wybór numer jeden! Wiele dziewczyn pyta mnie co stosuję, bo podkład utrzymuje się długo, a nie wygląda jak maska. Przyznaję, że przy następnej wizycie w Polsce czas na zmianę koloru, jednak dubajskie słońce robi swoje i twarz nabrała rumieńców.

Koszt to około 80 zł, nakładam go zawsze gąbeczką. Teraz akurat jestem w posiadaniu Beauty blender (promocja w Sephorze 2 w cenie 1), ale używałam też gąbeczek z Inglot i nie widziałam różnicy.

Korektor i puder 

Oczy zostawiam zawsze nietknięte podkładem, moja skóra jest za delikatna, podkład zawsze za ciężki. 

W Dubaju odkryłam Benefit- chodzę tu do Browbaru gdzie robią mi brwi i tam pokazali mi na co ich stać. Korektor Boiing to cudowny kosmetyk dla każdego z tak zwanymi ‘worami pod oczami’! Nakładam go palcem, a potrafi zdziałać cuda. Koszt to około 100 zł, ale przyznam, że jest niesamowicie wydajny! Wcześniej używałam Inglota, którego nadal lubię, jednak to Benefit skradł moje ❤️!

Na zdjęciu obok korektora znajduje się puder- również Benefit, jakieś 170 zł, wygodny, kompaktowy, dobrze kryje!

Oczy

To moja ulubiona część makijażu. Mam wiele paletek, ale polecę wam te, którymi wykonuję make up do pracy, czyli obowiązkowo w odcieniach brązu i nude.

Paletka Pupa- prezent świąteczny. Cały czas boję się, że się skończy, a nigdzie nie mogę tej przeuroczej paletki w kształcie kota znaleźć! Idealny brąz i rozświetlający beż do wykańczania kącików oczu! Dodatkowo różowy błyszczyk, który ratuje jeśli zapomnimy pomadki nawilżającej.

Mój drugi niezbędnik to paletka z Sephory (129zł). Używam jej zarówno do brwi jak i do oczu, naturalne brązy i to co widać po zużyciu tego koloru- moje ulubione rozświetlenie oka w postaci świetlistego beżu. 

Wyżej obok korektora Inglota możecie też zobaczyć cień do powiek kupiony w Bangkoku w kształcie makaronika! Kolor nazywa się Earl Grey i jest idealnym wypełniaczem całej powieki! Szukałam go w tym samym miejscu, kiedy w Bangkoku byłam po raz drugi i nie mogłam znaleźć:(

Pędzle mam różne, ale nic wam polecać nie będę, bo ulubionych jeszcze nie znalazłam (może wy macie ulubione?)! Za to gimme Brow z Benefit to idealny ‘uzupełniacz’ do brwi- powoduje, że wydają się one gęstsze i nie widać żadnych prześwitów pomiędzy włoskami.

Eyeliner i tusz

Mój ukochany tusz i eyeliner są marki YSL. Oba z linii Babydoll, eyeliner ma przeciekawy kolor, w świetle wydaje się delikatnie zielonkawy.. Niestety wymagany w naszych liniach jest czarny, dlatego dla bezpieczeństwa stosuje ten od Make Up For Ever. 

Usta

Absolutny znak rozpoznawczy w moich liniach lotniczych- czerwona pomadka! Musi pasować kolorystycznie do gumki, którą nosimy na naszych równie charakterystycznych kokach i do czerwonego nakrycia głowy. 

Wiele dziewczyn używa pomadki Mac (Russian Red i Ruby Rue)- ja jednak uważam je za mało trwałe. Lubię kiedy moja szminka wytrzymuje kontakt z jedzeniem i nie muszę uzupełniać jej co 2 godziny. Dodatkowy atut to matowe wykończenie. Najlepiej sprawdzają się tu pomadki Sephory i Urban Decay. Obie trzymają się z założenia 8h, łatwo się rozprowadzają, szybko wysychają na ustach nie zostawiając czerwonych śladów na zębach i każdej szklance, z której piję.

Makijaż prawie gotowy- warto na zakończenie nałożyć puder mineralny No-Sebum od Innisfree czyli mojej ulubionej koreańskiej marki kosmetyków. Twarz w okolicach nosa i czoła przestaje się świecić nawet w 60stopniowym dubajskim upale!

Kompaktowo

A jeśli czasami nie mamy ochoty zabierać ze sobą 2 ton kosmetyków polecam kompaktowe paletki ze wszystkim co potrzebne (moja od Clarins) i miejsca w torbie jakoś więcej i nie trzeba wszystkiego szukać po 19 kosmetyczkach!

Maseczki do twarzy 

Makijaż znów zmyty, skóra gotowa do spania, jednak raz na jakiś czas warto dać jej podwójną dawkę witamin i nawilżenia w postaci maski do twarzy. Oczywiście najlepsze te koreańskie, tanie a doskonałe! Awokado, masło shea, wyciąg ze ślimaka- nic nie jest mi już obce, a skóra po 20 minutach takiej kuracji to jak to mówią- jak u niemowlaka!

Advertisements